Berneński Pies Pociągowy

Ze wszystkich pór roku zimę lubię chyba najbardziej. Oczywiście taką mroźną i śnieżną, a nie błotno deszczową. Ale zimę. A na wsi szczególnie. I choć wodę koniom trzeba nosić zazwyczaj samej, i choć do odśnieżenia jest prawie 30 mb podjazdu (na szczęście z tym już nie samej), i choć czasem się nie da dojechać do domu lub z niego wyjechać, a czasem się da jedynie lecąc na maksymalnym gazie jak poduszkowcem na ciągłej podsterowności, rozbijając przednim zderzakiem nawiane zaspy śniegu, kiedy zatrzymanie się grozi utknięciem do wiosny… Kocham zimę!Zima jest magicznie spokojna. Zima to też czas poza sezonem Jego pracy. Czas, kiedy możemy się cieszyć życiem na wsi. Wtedy oboje tu (jeszcze tu, ale przecież za jakiś czas tam) żyjemy, nie tylko mieszkamy. I wtedy te całe zmaganie z pogodą, naturą jest czymś absolutnie upragnionym. Kiedy nie mogłam w zeszłym roku dojechać do domu i musiałam w środku nocy porzucić auto i w zamieci dojść kilkaset metrów do domu, byłam najszczęśliwsza na świecie!

1386399242932

Kiedy musimy wykombinować jak przejechać z dostawą siana i słomy dla koni, też jest super! To jest prawdziwe życie! To są prawdziwe problemy! Cudownie jest mieć takie problemy egzystencjalne. Kocham takie problemy, bo to nie są bzdurne fanaberie, a rzeczywistość do szpiku kości! Wtedy wiem, że żyję naprawdę. Jeżeli martwię się tym, że z powodu awarii prądu będziemy musieli spać przy kozie w salonie i pilnować ognia, to jestem szczęśliwa! Tak, dobrze czytacie. Jestem szczęśliwa kiedy martwi mnie coś realnego. Kiedy muszę wykombinować obiad z resztek zapasów, bo nie da się tego dnia wyjechać do sklepu, to jestem szczęśliwa! No kocham tą zimę!

Zima to też czas, kiedy wokoło naszego obecnego domu nie widać śladów życia, poza naszym. Okalające gospodarstwo pola nie noszą śladów jakiejkolwiek bytności człowieka, jedynie ścieżki wychodzone przez leśną zwierzynę. Z daleka widać unoszące się z wiejskich kominów smugi dymu, a poza tym świat jakby zasnął. Przez stosunkowo turystyczną wieś przy której mieszkamy, zimą przejeżdża się jak przez najodleglejszą osadę. Jest totalny marazm… Cudowna senność.

A co wtedy robimy? Dziś na przykład wyszliśmy na sanki. Lecz po co sanki ciągnąć w pojedynkę, jak można ciągnąć w zaprzęgu… chciałoby się rzec dwukonnym, ale tym razem „dwuobiektowym”. Nowicki & Stefan – berneński pies „pociągowy” z domieszką haskiego lub malamuta. Stefan ciągnął dziś Mańkę po raz pierwszy, a zdawało się, jakby robił to całe życie.

kulig-za-psem-1-2

kulig-za-psem-4-5

A Wy lubicie zimę?

Reklamy

3 Comments

  1. Uwielbiamy! Bardzo fajny post i blog.
    Także jestem na etapie szukania siedliska, bo też nie lubię mieć w życiu łatwo ;p
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. Kaśka

    W takich okolicznościach przyrody jakże nie kochać zimy!!!!Pięknie tam u Was,oj pięknie…Zazdroszczę jak cholera!!!Z perspektywy miasta i IX piętra zima nie wyglada tak bajkowo i zachęcająco..prawdę mówiąc – nie wygląda wcale. I pamiętam, jako dziecko, też byłam wożona takim psim zaprzęgiem, tylko powoził owczarek niemiecki – ale frajdy było co nie miara. Pozdrawiam….

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.