Sok z gumijagód i dlaczego Jezus zmienił wodę w wino.

Dlaczego warszawiacy mają w wielu częściach kraju opinię buraków? Bo jak burak, to zapamiętasz, że ze stolycy, a jak wart to swój, nie ważne skąd! Z tego samego powodu chrześcijanie uchodzą za sztywniaków. A to przecież nasz Bóg zmienił upojonym ludziom wodę w wino. Co jest?

Tak, to historia z Biblii. Przeczytacie ją w Ewangelii Jana 2,1-12. Na weselu na którym Jezus wraz z matką i apostołami byli gośćmi, skończyło się wino. Skoro się skończyło, oznacza to, że wcześniej było spożywane. A wesela nie bywają zaopatrywane skromnie, szczególnie w wino, prawda? Skoro więc przygotowana ilość pękła, kiedy zabawa jeszcze w toku, goście raczej nie próżnowali. Co robi Bóg? Bóg nie prawi nikomu morału, a organizuje cudowne pojawienie się najlepszego wina jakie goście pili. Chyba im nie żałował. „Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie”.

Jezus najwyraźniej nie miał problemu z alkoholem. Cała ta przypowieść zdaje się mieć oczywiste przesłanie – jest wesele to się weselcie. Wino w tym najwyraźniej nie przeszkadza. Przecież nie czytamy w Biblii, że Jezus zmieniał faryzeuszom jarmułki we władzę, celnikom kamienie w denary, a nierządnicom dzbany w seksowną bieliznę. Jakoś nie. Więc skoro Jezus dał weselnikom wino, możemy mieć pewność, że z winem (czyt. alkoholem) jest wszystko ok. Podobnie jak z jabłkami.

Z alkoholem jest mniej więcej tak jak z sokiem z gumijagód. Gumisie to moja ulubiona bajka z dzieciństwa. Zostałam nawet obdarzona przyjacielem, który w wieku lat pięciu napił się „soku z gumijagód” i wyskoczył z drugiego piętra, będąc przekonanym, że odbije się jak gumisie. Niestety się nie odbił. Połamał obie nogi, bo szczęśliwie pod blokiem rósł żywopłot. Zdziwił się. Nie oglądał uważnie, bo wtedy zapamiętałby, że na ludzi sok z gumijagód działał inaczej. Ludzie zyskiwali na krótki czas działania soku nieprzeciętną siłę. Mogli na przykład podnosić skały wielkości autobusów. Czyż alkohol nie ma podobnych właściwości? 🙂 Ale są na świecie jeszcze ogry. Ogry różnią się od ludzi tym, że po pierwsze są bardzo łase na sok z gumijagód, po drugie bezmyślnie słuchają złego księciunia, który wywołuje w nich pożądanie tego soku. Gumisie piją wtedy kiedy trzeba, tyle ile potrzeba – nie więcej. Ogry wypiją tyle ile jest na stole, w butelce czy w beczce… Zazwyczaj kiedy ogry napiją się soku z gumijagód, coś się dzieje nie tak. Na przykład tak. Albo nawet tak. Moja rada jest prosta. Jeśli jesteś ogrem, sok z gumijagód zwyczajnie Ci nie służy. Nie pij go. Ludzie, a tym bardziej gumisie, nie mają się czego obawiać.

Nazywają mnie 7ka. Jestem chrześcijanką i pijam alkohol. Bo lubię. Bo się nie obawiam. Bo umiem.

Serio. Jestem chrześcijanką. Nie wrzucaj mnie do wora młodzieży wszechpolskiej, księdza dyrektora, bezmyślnych religii, bezmyślnych naśladowców i ubezwłasnowolnionych wykonawców. Zamknij oczy, otwórz umysł. Poznajmy się bezboleśnie.

 

Reklamy

2 Comments

Możliwość komentowania jest wyłączona.