Podwójna szkocka i sauna dla wszystkich.

Że podwójna szkocka to już wiecie z poprzedniego wpisu. Ale dlaczego sauna? Dziś słów kilka o tym dobrodziejstwie i o tym, że posiadanie sauny nie musi być synonimem luksusu.

W siedlisku, z którego rezygnujemy mamy suchą saunę, wykonaną własnoręcznie przez Niego. To był Jego pomysł i On jest temu winien (więc całować ją powinien!). Ona, znaczy ja, nie byłam do tego pomysłu przekonana. Żyłam plotką, że sauna szkodzi na pękające naczynka, a jestem szczęśliwą posiadaczką takiej wybrakowanej zastawy pod skórą ud i twarzy. Ponadto kilka razy będąc w saunie wychodziłam już po 5 minutach z sercem finiszującego maraton wyciągniętego sprzed Oprah amerykanina i sądziłam, że z moim niskim ciśnieniem nie powinno się takich wyczynów uskuteczniać. Ten wpis jest dla tych z Was, którzy myślą podobnie, lub sądzą, że tylko Carrington’owie mogą sobie pozwalać na takie takie w swoich pałacach. Yy!

Po pierwsze samodzielna budowa suchej sauny jest stosunkowo prosta, nie wymaga nadzwyczajnych narzędzi i każdy przeciętnie majsterkujący jest w stanie wykonać ją samodzielnie. Opisów jak powinna być sauna zbudowana znajdziecie w sieci wystarczająco dużo, żebym nie musiała zajmować się nudnymi szczegółami technicznymi. Zajmę się więc waszO psychO! A nic tak nie działa na psychO jak wieść, że nasza piękna 3osobowa sauna (po czteropaku na głowę 7dmioosobowa) wyniosła około 5ciu tysięcy złotych monet. Cena uwzględnia materiały do budowy konstrukcji, boazerię, drzwi, piec do sauny, okładzinę podłogi (czytaj naturalny trawertyn) i robione na zamówienie ławki. Nie zawiera izolacji, bo znaleźliśmy ją w rupieciarni mojego taty, ale nie sądzę, by podbiła znacząco budżet. Jest to sauna na poddaszu, usytuowana pod skosem, więc budowa takowej na zamówienie przez „firmę” wyniosłaby pewnie dyszkę i zadyszkę.

Dużo? Idziemy dalej droga wycieczko.

Taką saunę można zbudować maleńką. Ot, choćby samotnię wielkości kabiny prysznicowej. Ale niech się rozpanoszy z tym dobrodziejstwem w domostwie. Niech ordynarnie polepsza jakość życia, za niewiele ponad najniższą krajową oddaną jednorazowo, bez pustych obietnic i zbędnych rozczarowań. Niech się da pokochać, a nawet polubić.

Wciąż za dużo? A gdyby tak przestać myśleć o saunie powierzchownie, a zajrzeć jej do sedna? Mogłoby okazać się, że wystarczy duże ognisko, kilka kamieni, kilka starych kocy, kołder lub śpiworów i trochę luzu. Indianie też znają dobre. Nazywają to szałas potu i odprawiają tam przy okazji jakieś hocki klocki. Mnie jednak interesuje fakt, że zupełnie bez kosztów, u cioci Jadzi na działce, możesz wypocić radośnie troski dnia. Zbuduj szałas, na stelażu z gałęzi i uszczelnij kocami. Nieopodal rozpal spore ognisko z dużą ilością żaru. Nagrzej kilka możliwych do uniesienia kamieni w żarze, następnie wymyśl jak je szybko na golasa przeturlać do szałasu. Zasłoń wejście, usiądź wygodnie i od czasu do czasu polewaj kamienie wodą. Nie pal głupstw i odprężaj się puki sąsiedzi nie dzwonią po strażaków.

Dlaczego zamieniłabym 15stoletnie auto na sieciówkę, żeby tylko starczyło na własną saunę? Bo sauna mniej pali, wyciśnie pot tak samo z mechanika jak z kierowcy i nie trzeba w niej zapinać pasów. Można za to po lufce, można się w niej kochać i nie stracić nerki w wyniku odgniecenia od ręcznego (hamulca oczywiście) i wypada być nago niezależnie od pory roku.

Na hadziajstwie będzie ruska bania. Do tej roli wytypowałam kurnik. A Wy saunujecie?

Reklamy

4 Comments

  1. Ka.

    haha! Czytając o saunie w szałasie, dziwnym zbiegiem okoliczności pojawiły mi się oczyma pamięci pewne latryny nieopodal Siedliska….Idąc tą filozofią w nich też mogłyby być niezłe warunki na wygrzanie się- w kończu folia po bokach, wąsko…..:D

    A z kwestii bardziej blondyńskich…obaliłaś mit naczynek? Gdyż dowiedzialam sie ostatnio, że również mam przyjemność posiadać taką cerę….rozumiem, że nie trzeba gardzić w związku z tym sauną? 😉

    Polubione przez 1 osoba

    • Mit obalony. Przegadane z lekarzem. Sauna z racji różnicy temperatur jaką wywołujemy schładzając się po wyjściu uelastycznia i ćwiczy naczynia krwionośne. A z autopsji nie pojawiły mi się żadne nowe pęknięcia od kiedy regularnie z sauny korzystam, więc śmiało!

      Lubię to

  2. edyta

    Uwielbiam saunę ,nie ma znaczenia sucha czy parowa.Po takim seansie w saunie człowiek jest jak nowo narodzony.Marzy mi się by kiedyś zajrzeć do „bani”,użyć witek wierzbowych czy brzozowych a potem umyć się w śniegu.

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.