Bieszczady na Mazurach, czyli dlaczego jej kaprysy się zawsze spełniają?

Jestem z tych ludzi, co to im się zawsze „udaje” w życiu. Nie jest łatwo być taką w czepku urodzoną. Powszechnie raczej nie lubi się tych, co im się dobrze wiedzie i to jeszcze bez większego wysiłku, tych co nie mają powodów, żeby narzekać, a nawet jeśli mają to i tak nie narzekają. Wiecie jak to działa. Masz ładną figurę bez wysiłku to słyszysz „poczekaj, aż zaczniesz rodzić dzieci”. Po dziecku dalej masz ładną figurę bez wysiłku to słyszysz „poczekaj do 40stki”.  I tak w kółko… ze wszystkim… Rada życzliwych – czekaj aż coś się zjebie. Stój w miejscu i czekaj. A ja nie stoję, bo mam adhd i nie czekam, bo nie znoszę czekać! Szczególnie, aż marzenia się spełnią. Więc moje spełniają się szybko.

Kiedy zupełnie niezobowiązująco kiełkował w mojej głowie pomysł o zamianie obecnego domu na jakieś stare gospodarstwo miałam tylko jedno „nie”. NIE może być płasko. Obraz w głowie był dość sprecyzowany – stare gospodarstwo, czerwona cegła, drewniana stodoła, kawałek ziemi. Nic nieosiągalnego. Wiedziałam tylko, że teren musi być zróżnicowany, choć trochę pofałdowany, bo nic po drodze w góry mnie tak nie męczy jak przejazd przez płaskie jak stół Mazowsze. Z kolei Nowicki miał ciche życzenie, żeby była rzeczka. Jezioro zawsze się gdzieś w okolicy znajdzie, w końcu to Mazury, a na mieszkanie bezpośrednio przy jeziorze nie będzie nas nigdy stać. Ale rzeczka to co innego. Nie musi być duża, byle by woda dziarsko płynęła.

Kiedy pół fartem trafiliśmy obejrzeć hadziajstwo, o czym możecie przeczytać TU, zorientowaliśmy się jedynie pobieżnie w tym, że spełnia wszystkie przyjęte przez nas założenia: odległość od Olsztyna, cena, ilość budynków i ich charakter, ilość ziemi, pofałdowany teren (który mnie zaskoczył, bo zdjęcia na olx’ie sugerowały raczej płaską okolicę) i strumień okalający działkę. Można by powiedzieć – marzenia się spełniają. Czekajcie czekajcie. To nie wszystko!

Skupiliśmy się zatem na określeniu kondycji bryły, kondycji naszego budżetu i kondycji naszej psychiki w zderzeniu z tym genialnym zamysłem przeprowadzki. I dopiero po tych kilku miesiącach przetrawiania własnej spontaniczności przyszedł czas na oswajanie się z podjętą już decyzją. Oswajanie odbywa się poprzez szczegółowe poznawanie okolicy, w której przyjdzie nam żyć.

Okazało się, że zadowalający nas strumień nie jest takim sobie zwyczajnym strumieniem, a jednym ze źródeł rzeki Drwęcy. I że 50 m od domu wybija kolejne źródło tejże rzeki. A Hadziajstwo położone jest w samym centrum obszaru krajobrazu chronionego nazwanego Doliną źródeł rzeki Drwęcy.

Okazało się też, że pofałdowany teren okolic Wzgórz Dylewskich to nie jest wszystko, co może nas w tym temacie zainteresować. Strumień okalający ziemię należącą do Hadziajstwa płynie w wąwozie. Widziałam początek wąwozu i nie zagłębiałam się w to, co się dzieje dalej. A dalej ów wąwóz, w najwyższym punkcie góruje nad strumieniem jakieś 15 m. I to jest teren przyległy do naszej ziemi! Zwykłe obiektywy mają to do siebie, że spłaszczają góry i wzniesienia, więc uwierzcie mi, że fotografie tego nie oddają, ale tam jest naprawdę jak w górach! Miniaturka Bieszczad tuż za domem. A wiecie już jak bardzo kocham Bieszczady.

Hadziajstwo to więcej, niż mogliśmy oczekiwać, marzyć i przypuszczać. To absolutny nadprogram. Dlaczego tak nam się pofarciło? Bo w pakiecie ze Zbawieniem i życiem wiecznym Jezus ma dla nas o wiele wiele więcej. Bóg się troszczy o swoje dzieci. Zapewnia nam tyle ile potrzebujemy i więcej niż moglibyśmy oczekiwać. Bóg jest naprawdę dobry!

„Zastawiasz przede mną stół na oczach moich wrogów, namaszczasz olejkiem mą twarz, a mój kielich już pełniejszy być nie może. ” Psalm 23

Jeśli spodobał Wam się ten teren, zajrzyjcie na mojego youtuba, gdzie znajdziecie krótki film stamtąd.

Reklamy

2 Comments

  1. szyszkowska

    Amen. U nas to samo. Więcej, niż by się chciało. I jeszcze mąż się nawrócił, gorliwy jak talib. I to co mamy, nie przewróciło nam w głowie ( dzieci, ciężka robota, z której nie chce się wychodzić, domek z supremy z 1936). Chwała Panu, za Jego poczucie humoru i krótki sznurek, na którym nas trzyma.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.