Dzień dobry, poproszę pasję. Jaką? Jakąkolwiek, byle modną.

Mawia się, że ludzie, którzy nie mają pasji są nudni i nieszczęśliwi. Jednocześnie pasja uważana jest za hobby / zainteresowanie, któremu podporządkowuje się całe życie, więc nie da się mieć ich wiele. A można mieć półpasje?

Ojcze. Mam prawie 30 lat i chyba nie mam żadnej pasji… Takiej, żeby nie móc złapać powietrza kiedy jej regularnie nie pielęgnuję. Takiej, żeby śnić o niej każdej nocy. Takiej, żeby nie widzieć świata poza nią. Na swoją obronę mam tylko to, że mam wiele zainteresowań, ale większości nie realizuję. Czy to wystarczy, aby być wartościowym człowiekiem?

W moim życiu było kilka „hobby”, które znacząco wpłynęły na moje życie. Konie, harcerstwo, góry… Zaprząta mi głowę sztuka ludowa, architektura drewniana, muzyka… Ale czy któreś z wymienionych jest konieczną, do nie zmarnowania życia, pasją? Nie wiem jak wy, ale ja mam wrażenie, że taki właśnie jest przekaz – znajdź w sobie pasję, bo zmarnujesz sobie życie. A według mnie to ślizganie się po powierzchni tematu.

Pokazują nam pasjonatów: tancerzy, muzyków, kucharzy, sportowców… Jak oni gotują, gdzie oni śpiewają, z kim oni tańczą. Freelancerów wszelkiej maści, którzy od młodości poświęcali się jednemu marzeniu, sprecyzowanemu w głowie celowi. Jakże heroiczni, jak mocarni. Poświęcili wiele, by wreszcie odebrać zasłużony poklask, stanąć na podium, przed szeregiem, stać się przykładem, że chcieć znaczy móc. Sukces podobno zwraca koszty.

Córeczko. Ten Pan potrafi zrobić potrójny piruet z saltem do tyłu jako jedyny na świecie. Wow! … cisza… Mamo, a po co on to robi?

Kiedyś chciałam realizować się jako jeździec. Być dobra, najlepsza jak się da. Wykonać piaff, ciągi we wszystkich chodach. Mieć frak i te brzydkie puchary z plastikowego złota. Teraz chcę jedynie cieszyć się tym co już umiem na koniu. A umiem na nim jeździć nie czyniąc mu żadnej krzywdy czy dyskomfortu, umiem odczytywać jego predyspozycje i możliwości, umiem zadbać o jego zdrowie i dobre samopoczucie. Przecież to wystarczy. Zamiast poświęcić życie na uczenie się nie przydatnych w innych sytuacjach życiowych umiejętności, wolę spędzić przyjemną niedzielę na konnej przejażdżce z rodziną czy przyjaciółmi. Jasne, życia bez koni sobie nie wyobrażam i odjęłabym sobie wszystko, by móc je mieć przy sobie zawsze, ale nie patrzę już na nie przez pryzmat realizacji swoich wyobrażeń o sobie samej.

Może coś tracę, ale zyskuję wiele czasu na doświadczanie rzeczy nowych, których nie znam.

Jeżeli nie interesujemy się niczym – zgoda, tak można przegrać siebie samego. Brak zainteresowań to brak powodów do radości z życia. Ale nie w samej pasji jest wartość, a w byciu zafascynowanym. W radości doświadczania, w ciekawości poznawania, w pragnieniu odczuwania. Nie cel podróży, a podróż.

A Wy? Poświęcacie się czemuś na maksa, czy smakujecie? Jedna pasja, czy wiele zainteresowań?

Na fotografii ja i Ruda jakieś 7-8 lat temu. Dziś Ruda jest głównie pożeraczem trawy, a ja głównie podawaczem siana, ale miałyśmy i takich kilka epizodów  😉

Reklamy

4 Comments

  1. folkmyself

    U mnie konie, ale pojawia się ciągle coś nowego. Tylko raczej dużo wcześniej niż zaczną robić to hipsterzy;]

    Polubienie

  2. OlaCollage

    Fajnie, że o tym piszesz 🙂 szpanerstwo obnaża kompleksy : D

    Polubienie

  3. Dobrze powiedziane- posiadanie pasji jest veritrendi, przy czym wypadałoby, by byłą to pasja egzotyczna. Trekkingi w Himalajach, gotowanie dań wg azteckich, zaginionych przepisów, ewentualnie bardzo, bardzo oryginalne bieganie. O właśnie, bieganie- rozumiem ( choć ledwo, ledwo;) ludzi którzy biegają dla zdrowia, lepszego samopoczucia, wyglądu. Wierzę, że to bardzo poprawia nastrój.
    Ale żeby pasja? Do pędzenia z wywieszonym jęzorem?

    U nas, w wawce, pasje kończą się bardzo szybko. Rok temu w okresie letnim wszyscy pasjonowali się muzyką klezmerską, na jesieni wymieniali już kolekcję płyt na figurki z Ćmielowa, po to by zimą wyprzedawać je na allegro, a kupować szydełka i druty, bo robienie hipsterskich czapek akurat weszło na tapetę.

    Także tego, wiadomo;), mam tak samo jak Ty. Lubię wiele rzeczy, cały czas uczę się czegoś nowego, ale cierpię na niedobór fotogenicznej pasji.

    ;*

    Polubione przez 1 osoba

    • No właśnie… Coś w tym jest. A może słowo pasja jest zostało zwyczajnie wyświechtane jak cycki i feminizm? Może pasją jest to co robimy, bo chcemy, bo lubimy i tyle. Nie trzeba się w tym doszukiwać sposobu na życie, klapek na oczach na inne działania i i dziesiątek lat poświęceń, co ja czynię w powyższym tekście? Nie mniej „pasja” zmieniająca się razem z odzieniem wierzchnim traci odrobinę na wiarygodności ;). Pół biedy kiedy tą sezonową „pasją” jest szydełkowanie, gorzej kiedy jest jeździectwo, a niestety świat widuje i takich „pasjonatów”, gdzie ofiarą podążania za modą jest żywe zwierzę. Promujmy zbieranie znaczków.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.