W Karkonosze też poprosze.

Długo góry nie musiały za mną tęsknić. Ani tym bardziej ja za nimi. Zamiast marzyć o górach postanowiłyśmy, z moją współtowarzyszką większości górskich przygód – Mileną, nie marzyć, a realizować. Więc coraz regularniej robimy sobie wydłużony weekend na szlakach. Z Mazur mamy kawał drogi, ale nie szkodzi, bo ta droga to zawsze początek nowej przygody. Także ta powrotna.

Śpimy w schroniskach, gotujemy sobie w większości same, zabieramy ludzi na Bla Bla i dzięki temu taki wyjazd może zamknąć się nawet w 200 zł. Dwie stówki bez problemu przepiłabym w knajpie. Bez widocznego wpływu na stan mej urody wydać mogłabym w drogerii. Mogłabym stracić te dwie stówki na dekoracjach wnętrzarskich, aby sfotografować 58 raz tę samą półkę w innej aranżacji i mieć „temat” na 3 kolejne posty na blogu. Ale wolę za te dwie nie moje stówki, nakarmić spragnioną gór duszę.

Nie ma co pisać. Niech się samo opowie.

 

Reklamy

2 Comments

Możliwość komentowania jest wyłączona.