Ateiści już malują jaja, katolicy poszczą, a jak protestanccy weganie uczczą Wielkanoc?

I na tytule mogłabym post zakończyć.

Święta Wielkanocne to impreza katolicka. Kropka. Za to cała Polska zgodnie jak podczas skoków Małysza i biegów Kowalczyk, przygotowuje się do nich, niezależnie od wyznania. Ci co wyznają najwyższą wartość pieniądza, ochoczo wydają je w supermarketach na puchate, żółte kurczaczki i pstrokate plastikowe jajka na patyczkach. Wyznawcy energii kosmosu przystrajają dom baziami z wierzby energetycznej. Katolicy odliczają dni postu w kalendarzu, a świadkowie Jehowy informują tych, którzy ich do domu wpuszczą, że Bóg tego święta w Biblii nie ustanowił, podobnie jak urodzin, imienin i Święta Niepodległości. A co robią chrześcijanie?

Ja chrześcijanka i mój mąż chrześcijanin, zastanawiamy się ile potrzeba nam zapasów żywności i napojów, w tym wyskokowych, na ten wydłużony weekend w powiększonym gronie. Planujemy aktywny odpoczynek z rodziną, ale że pogoda zapowiada się zupełnie nie wiosenna, odpalimy pewnie wszystkie gry planszowe, jakie mamy. Do tego gitara, cytrynówka i śpiew. Jaki jest związek ofiary Jezusa i Jego Zmartwychwstania z pucowaniem chaty na błysk i strojeniem domu jajkami? Nie wiem. A skoro nie wiem, to podważam to. Ja chrześcijanka codziennie dziękuję Bogu za to, że postanowił odpuścić mi wszystkie moje winy i przyjąć mnie jako swoją córkę, na pełni dziecka-dziedzica praw. Dziękuję za to, że Jezus wziął moje winy na siebie i zapłacił mój dług wobec Boga, za moją grzeszność, za moje nieposłuszeństwo. Dziękuję za to, że razem z Jezusem ja zostałam wzbudzona z martwych, bo Bóg ożywił mojego ducha, który od momentu przyjęcia przeze mnie ofiary Jezusa jest nieśmiertelny. I codziennie dziękuję Bogu za to, że ja już nic od siebie nie mogę do tego dodać, ani od tego odjąć. Nie moje wybory, nie moje uczynki, nie moje starania dają mi zbawienie i życie wieczne, ale łaska mojego Boga i wiara w dokonane dzieło Jezusa Chrystusa. No i Alleluja kochani! Alleluja!

Jak więc zamierzam spędzić te święta? Jezus pościł przez 40 dni i nocy, żebym ja nie musiała. Rozumując po katolicku poszczę cały rok będąc weganką, ale ja nie poszczę. Ja jem zdrowo, bo lubię swoje ciało i mam zamiar dobrze się w nim czuć aż do śmierci. Jezus powiedział byśmy spożywali chleb i wino na pamiątkę Jego ofiary, ale nic nie mówił o poszczeniu 40 dób tak jak On. Nic też nie mówił o odgrywaniu inscenizacji z Jego drogi krzyżowej, a już na pewno nie mówił o krzyżowaniu się co czynią fani Jezusa na Filipinach. Dlaczego napisałam fani? Bo każdy kto zna Jezusa wie, że to Jemu należy się chwała, a człowiek, który próbuje powtarzać Jego dzieło stara się tą chwałę Jezusowi odebrać. Oczywiście odebrać nie może, bo to Jezus jest Bogiem wcielonym i nie to, że pościł, ani nie to, że umarł w męczarniach jest sednem sprawy, ale to, że zrobił to dla nas i za nas. Bo był JEDYNYM, który mógł ponieść ofiarę za innych. Każdy inny może ponieść ofiarę tylko za siebie. Nikt poza Jezusem nie jest godzien umrzeć za kogoś innego, bo aby być tego godnym, samemu trzeba być bez winy. Inaczej winny zawsze umrze z powodu swojej winy, nie zaś niewinnie. Umrzeć niewinnie, czyli za innych może tylko ten, w którym nie ma winy. I tym JEDYNYM jest właśnie Jezus. Na tym polega Boża miłość. Sam siebie poświęcił dla ratowania nas, przed nami samymi. Ogłupione fanki są w stanie dla swojego idola zrobić wszystko, aby tylko zapisać się w jego pamięci choć na chwilę. My nie musimy tego robić, bo Jezus o każdym z nas wie, pamięta i czeka, aż przestaniemy być Jego fanami, a zaczniemy być Jego przyjaciółmi.

Jako, że ja już nie jestem ani wrogiem, ani słuchaczem, ani fanem Jezusa, a Jego siostrą, zamierzam Wielkanoc spędzić zupełnie zwyczajnie, skupiając się na rodzinie i na spędzeniu dobrego czasu z nimi. Umyję okna nie dla Jezusa, a żeby mamie nie było za mnie wstyd. Upichcę kilka potraw nie dla uczczenia końca postu, którego nie poczyniłam, a po to, by moja rodzina miała co jeść. Pewnie pomaluję z córką kilka jajek, choć to pogańska tradycja, ale nie dla zachowania jej, a dlatego, że Marioli podoba się malowanie jajek i tyle. To niech sobie pomaluje. Nie będę tworzyć postów o dekoracji stołu na Wielkanoc, bo to jest puste jak wydmuszki użyte do tego. Oczywiście też jestem estetką. Lubię, gdy jest ładnie. Ale jeszcze bardziej lubię gdy wszystko ma swój cel, ma sens i jest prawdziwe. Nie interesuje mnie estetyczna uczta, ani nawet wizualne dzieło sztuki, bez idei która za tym stoi. A jaka idea stoi za wielkanocnym jajkiem? Sami sobie sprawdźcie.

Życzę Wam dobrego czasu w rodzinnym gronie. Wyjątkowego. Wzajemne dbanie o siebie jest bardzo miłe Bogu. Niech to będzie sednem tych świąt. Bo Jezusowi nie zależy na hucznej imprezie z okazji Jego ofiary raz do roku, ale na relacji z nami na co dzień. I nawet jeśli jesteś ateistą, a święta obchodzisz tylko ze względu na tradycję, to niech właśnie dobry czas z rodziną będzie tym, na czym skupisz swoją uwagę w te święta. Tego nam wszystkim życzę.

* Na zdjęciu pisanki wykonane z moją bratanicą i bratankiem 3 lata temu. 
Ja zdecydowanie jestem orzeszkiem.
Reklamy

13 Comments

  1. rakso

    i mi właśnie o ta wiedzę chodzi. bo czasem już mi się wydaje ze tak blisko Boga jestem, że już ja mądra i wierząca za nogi złapałam a tu masz…próba taka, że moja niewiedza zmusza mnie do szukania- im bardziej poznaje samą siebie, tym bliżej jestem Tego co mnie zna na wylot(dla logików i matematyków: Proste prawda?). Co do ateistów- oczywiście też etap za mną, choć może nie bardzo głęboki, dopóki człowiek chce się uczyć i poznawać dopóty będę z nimi gadać. o forsowaniu poglądów nie ma mowy(tez nie lubie wciskania).

    Polubione przez 1 osoba

  2. rakso

    W pełni się zgadzam z autorką. My- chrześcijanie świętujemy uwolnienie od grzechu. Ponieważ człowiek żyje na ziemi, to cykliczność jest wszędzie. Każde święto jest „przypomnieniem”- dla nas- o łasce Chrystusa. Jak dobrze jest żyć wiedząc, że ktoś kocha i wybacza i przytula. Nikt tu nie mówi żeby się biczować itp. Jeśli Mroofka lubi pławić się z złości to rzeczywiście kurczak tuczony na antybiotykach i hormonach będzie jedyną radością. Pewnie zakupy w markecie też. każdy wybiera drogę najlepszą dla niego tyle, że mądry człowiek chce znaleźć, poszukuje, pyta, neguje i szuka sensu. Tylko potrzeba wiele, żeby ten sens odkryć. oczywiście można pomalować jajka i kupic pare serwetek i masz gotowe swoje „ja”. Czasem post pomaga- zależy od osoby- ale pości się w modlitwie (podobnie jak robią to buddyści), skupieniu.( To nie jest kaleczenie ciała tylko głodniak pomaga w medytacji- ciało się wycisza jak podczas snu) .
    Ponieważ to jest blog Chrześcijanki to będzie pisała o czym chce, a do ciebie Mrówko chętnie zaglądnę, bo na pewno masz wiele do napisania.

    Polubione przez 1 osoba

    • Kurczak na sterydach jest pięknie napisany :). Ale to: „każdy wybiera drogę najlepszą dla niego tyle, że mądry człowiek chce znaleźć, poszukuje, pyta, neguje i szuka sensu”… to co napisałaś jest bardzo wielkie.

      Powiem Ci Rakso, że ja kocham ateistów. Bo ateiści negują z niewiedzy, a najczęściej negują religie właśnie. To jest mi bardzo bliskie, bo znam t ze swojego życia. Jezus gromił faryzeuszy czyli teologów – tych co rozprawiali o Bogu, ale zamykali przed Nim swoje serca, za to zwracał się do grzeszników, do pogan… I ja nie tracę energii na próżne debaty z religijnymi fanatykami, za to uwielbiam mówić o Bogu tym, którym wydaje się, że nie chcą go znać.

      Dzięki, że jesteś tu ze mną!

      Polubienie

    • A dziękuję :). Po świętach ruszam z kładzeniem płytek w siedlisku na sprzedaż. Mam nadzieję, że w wakacje będę pisać już o remoncie na Hadziajstwie.

      Polubienie

  3. Co Ty wogóle za farmazony o tym Jezusie wypisujesz…? Ale wam narobili bałaganu w głowach na religii. Dobrze, że to olewałam i uczyłam się matematyki… Polecam książkę „Bóg urojony” autorstwa Richarda Dawkinsa. Trzeźwe spojrzenie, które odmieni Wasze życie.

    Polubienie

    • Widzisz, ja ponad 10 lat byłam wyszczekaną ateistką. Rozumiem Twoje staowisko. Nie jestem zmanipulowanym moherem, który dał sobie wmówić jakieś farmazony, tylko jestem myślącym i negującym absurdy człowiekiem. I o Bogu myślałam tak jak Ty – że to bajka dla nie udaczników. Dopuki nie zrozumiałam, że to co ja o tym ich Bogu słyszałam to w większości kłamstwa i wynaturzenia. One są właśnie tam, gdzie jest religia. Religia to wymysł ludzki. Ludzkie interpretacje, zasady, obrzędy. Ja brzydzę się religiami.

      Prawda o Bogu zapisana jest w Biblii i każdy kto ją samodzielnie czyta – zrozumie ją, a Bóg da mu się poznać. Polecam Ci przeczytać ją i sprawdzić, czy aby napewno to takie farmazony. Załóżmy, że ja się mylę. Co tracę w dniu śmierci? Nic. Co tracę za życia? Też nic. A zyskuję nadzieję i poczucie sensu. A co jeśli Ty się mylisz? Pomyśl sobie jak będzie Ci glupio, kiedy okaże się w dniu Twojej śmierci, że ten Jezus istnieje i właśnie za moment będzie Cię sądził? Głupio jak głupio. Ale co dalej… Warto sprawdzić. Wieczność jest długa.

      Polubienie

  4. Bo to nie jest impreza chrześcijańska, tylko pogańska (słowiańska) przechrzczona na chrześcijańską. Chrześcijanie przybyli na te ziemie ze swoją wiarą pochodzącą od pustynnych zabijaków, próbowali usilnie wyplenić pogańskie zwyczaje z tych ziem. Nie udało im się do końca. Zostało zapalanie zniczy 1 listopada, sianko pod obrusem i dodatkowy talerz w Wigilię, nawet choinka. Wielkanoc to już prawdziwa parada pogańskich zwyczajów. Co mają jaja do Jezusa? I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Gdyby święta miały być czysto chrześcijańskie, byłyby nudne, smutne i pokutne. Do kościoła szłabyś samobiczując się, a nie niosąc koszyk pełen żarcia i puchatych kurczaczków z marketu ciesząc się, że idzie wiosna.

    Polubienie

  5. M.

    „Nie moje wybory, nie moje uczynki, nie moje starania dają mi zbawienie i życie wieczne”
    tu chyba ma miejsce jakiś dramatyczny skrót myślowy, uczynki nie mają znaczenia?
    Największy degenerat i zło wcielone, może ranić, zabijać, kraść i twierdzić,
    że to nic takiego, bo i tak czeka go zbawienie? Podstawą chrześcijaństwa jest założenie, aby postępować zgodnie z wolą Chrystusa. W poszanowaniu bliźniego przede wszystkim.
    WTEDY mamy szansę na zbawienie i życie wieczne.

    Polubienie

    • Cały Nowy Testament jest o tym, ale pigułką niech będzie List do Efezjan 2,7-10: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.”

      Nie moje wybory, nie moje uczynki, nie moje starania dają mi więc zbawienie i życie wieczne, ale Bóg, w swoim darze, ze swojej łaski. A ja jako istota zupełnie odnowiona przez Boga (II List do Koryntian 4,17) jestem do tych dobrych powołana i przysposobiona. Ale jeśli nawet zawiodę, upadnę, to nie stracę zbawienia, bo ono jest darem z łaski czyli za darmo. Zbawienie nie jest transakcją handlową w której Bóg mnie zbawia, a ja potem dla Niego pracuję i robię dobrą robotę. I to jest właśnie Ewangelia=PRAWDA, niestety wciąż zakryta przez wieloma chrześcijanami, którzy próbują zasłużyć na zbawienie, lub je odpracować.

      A podstawą chrześcijaństwa jest wiara w Jezusa Chrystusa – Mesjasza i zbawienie z łaski właśnie. Łaska jest niezasłużonym darem. Nikt z nas na zbawienie nie zasłużył, ale Bóg w swym miłosierdziu udzielił nam łaski, abyśmy tego zbawienia dostąpili. Ten największy degenerat może zostać zbawiony, jeżeli odda swoje życie Jezusowi (List do Rzymian 10,9 „Jeżeli więc ustami swymi wyznasz, że Jezus jest Panem i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie”.) Kiedy więc Mu życie oddajesz, przestajesz być degeneratem. Jeżeli nie przestajesz, oznacza, że w sercu nigdy tego nie zrobiłeś. Więc nie ma takiej opcji, jaką opisujesz. A przytoczony fragment Pisma znów wskazuje jak osiągnąć zbawienie – przez wiarę. Alleluja!

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.