MUST THINK człowieka świadomego w 7 punktach.

Szafiarki i wnętrzarze robią na swoich blogach rankingi Must Have. Must Have sezonu, zachcianka tygodnia, must have wg Kasi Tusk.  A jaki ranking może wprowadzić na swoim blogu człowiek świadomy (co nie musi się wykluczać się z szafiarzem i wnętrzakrą, ani tym bardziej pokrywać ;)), który nie zadaje sobie pytania o mieć, ale o być? Niech będą to MUST THINK.

Wali mi sie dach to zmiana naszego sposobu myślenia i stylu życia. Na to składa się kilka najważniejszych dla nas płaszczyzn, które wzajemnie się przenikają. Niesamowite jest to, że większość z poruszonych poniżej aspektów, to sprawy na które zwracają uwagę wszyscy, a przynajmniej większość ludzi poszukujących (czyt. myślących krytycznie, świadomych). Ludzie w ogóle dzielą się na tych, którzy chcą być świadomi i tych, którzy tego unikają za wszelką cenę. Nie gra tu roli inteligencja, klasa społeczna czy wykształcenie. Można poszukiwać odpowiedzi na nurtujące pytania, obserwować świat i zachodzące w nim zależności, a potem wyciągać z nich wnioski. Ale można też nie zadawać żadnych pytań, a raczyć innych jedynie własnymi odpowiedziami, które skądinąd zazwyczaj nie są zbyt wyszukane, bazują na opinii większości, albo jakiegoś jednego źródła też z nurtu większości. Wtedy należy [wręcz] każdą opinię, spoza nurtu większości, określić mianem (jakże nacechowanej emocjonalnie) teorii spiskowej, ewentualnie oszołomstwem i bez wyrzutów sumienia zamknąć w ten sposób drogę dotarcia jakichkolwiek argumentów do własnej pod-, nad- i nieświadomości. Ale to przecież nie o Tobie mój czytelniku. Ty z pewnością jesteś człowiekiem poszukującym, bo któż inny czytałby moje dziwy?

A więc przedstawiam Wam MUST THINK człowieka świadomego wg poszukującej pełni świadomości mnie, która jest dopiero na początku tej drogi w jedną stronę. Kolejność jest nie przypadkowa, od pytań najważniejszych. A o tym jaką ja znalazłam odpowiedź na każde z nich, opiszę Wam w kolejnych postach.

1. SKĄD SIĘ [KURWA] WZIĘŁO ŻYCIE NA ZIEMI.

Musiało być kurwa, bo nie ma innego słowa tak nacechowanego emocjonalnie, aby oddać konieczność wybrzmienia tego pytania w głowach wszystkich zwolenników teorii powolnego ożywania prehistorycznej zupy miliardy lat temu.

Skąd się wzięło życie na ziemi i dlaczego na żadnej z miliardów planet w samej tylko naszej galktyce, nie rozwinęła się inteligencja, która byłaby w stanie odpowiedzieć na nasze sygnały wysyłane w kosmos? Dlaczego jeśli warunki życia na Ziemi są dziełem przypadku, nie powtórzyły się wielokrotnie w innych układach słonecznych? Dlaczego Księżyc i Słońce są w takiej odległości od Ziemi, że podczas pełnego zaćmienia słońca Księżyc idealnie zasłania swą tarczą gwiazdę, jakby był szyty na miarę? Dlaczego wszystkie cykle zachodzące we wszechświecie, ruchy ciał niebieskich i ich wzajemne oddziaływanie można zapisać za pomocą logicznych, harmonijnych, precyzyjnych matematycznych wzorów? Te i wiele innych pytań, prędzej czy później doprowadzają człowieka myślącego do wniosku, że może jednak teoria Stwórcy wcale nie jest taka odjechana jak się ją przedstawia. Tym, którzy wciąż wierzą, że cała materia wszechświata zmieściła się w nieskończenie małym punkcie, który nie wiedzieć czemu wybuchł, a my pochodzimy od skały, która w niewiadomy sposób ożyła miliardy lat temu i ewoluowała aż do obecnej postaci Krzysztofa Ibisza i jak zapowiadają tabloidy postanowiła się cofnąć, bo ziemie czekałoby przeludnienie z powodu genu nieprzekraczalnej 40stki, polecam wykłady Kenta Hovinda na temat wieku ziemi, ewolucji i dinozaurów. Ot choćby ten.

2. KIM JEST STWÓRCA.

Kiedy już człowiek świadomy dojdzie do wniosku, że Stwórca jest, warto wiedzieć kim jest i czego od nas chce. O tym dlaczego Stwórca nie jest allahem, buddą, ani latającym potworem spagetti szczegółowo opiszę Wam w poście poświęconym temu punktowi, temu punktu, temu punktowi… punktu… temu… punktowi.

3. KIM JESTEM JA I CO MAM Z TYM ZROBIĆ.

To pytanie, na które próbują odpowiedzieć sobie wszyscy. Nie wiem kim Ty jesteś, ale wiem, kim Cię stworzył Bóg i co możesz z tym zrobić.

4. CZYM POWINIENEM SIĘ KARMIĆ.

Niskoprzetworzona dieta roślinna. Permakultura.

Zauważcie, że w przeciwieństwie do Maslowa, który zgodnie z tym, co ewolucja chce nam sprzedać o nas i naszej wartości, czyli to, że jesteśmy nie warci nic więcej niż zwierzęta, które traktujemy ze specjalnym okrucieństwem w przemyśle spożywczym, odwracam ową piramidę „do góry nogami”. Bo może i człowiek niedożywiony nie myśli o szukaniu sensu istnienia, ale człowiek, który ten sens znalazł, nie myśli najpierw o wykarmieniu ciała, bo nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych [Mt, 4,4].

Można nie jeść 40 dni, można i dłużej. Ale kiedyś zjeść coś wreszcie trzeba i wtedy warto wiedzieć co się je (nie co się jada!) i dlaczego. Warto być świadomym tego skąd się bierze żywność w ogóle i skąd się bierze żywność pochodząca z przemysłu oraz jaki jest jej wpływ na nasze zdrowie. Będzie o tym dlaczego jestem weganką i dlaczego żałuję mojemu dziecku mięska. Będzie również o tym, skąd wziąć dobre składniki codziennej diety i dlaczego nie z supermarketu.

5. JAK POWINIENEM ZACHOWAĆ ZDROWIE I CZYM SIĘ LECZYĆ I PIELĘGNOWAĆ.

 Medycyna konwencjonalna kontra naturalna. Szczepienia. Kosmetyki naturalne.

Zdrowie to coś, o co każdy z nas będzie zabiegał, jeśli to utraci, niezależnie od wyznania czy deklaracji ateizmu. To jednak, co kiedyś nazywane było medycyną, nie jest nią dziś. Bo tam gdzie zaczyna się biznes, tam kończy się dobra wola. Dlatego warto pomyśleć, czy aby na pewno mądrym jest popijać asekurację przy antykoncepcji syropem na kaszel palacza, czy może jednak zdrowiej jest zmienić sposób planowania potomstwa i rzucić palenie? Warto też wiedzieć coś niecoś na temat szczepień w ogóle i ich obowiązkowego kalendarza, który rozrasta się w zawrotnym tempie, w przeciwieństwie do włosów po użyciu szamponu z czarną tubą. Będzie o tym, dlaczego nie szczepię, nie używam farmakologii i nie kupuję już kosmetyków w Rossmanie w zamian za to sparując się jedzeniem.

6. CO PRZEKAZAĆ WŁASNEMU DZIECKU.

Edukacja domowa.

Oczywiście oprócz mieszkania i hasła do konta oszczędnościowego.  Czy zasadnym jest, aby poświęcić dla dziecka jędrną skórę, kształt piersi i intymność własnego krocza, aby potem oddać je na wychowanie systemu, który nie dbał ani o nas, ani o naszych rodziców, ale już na pewno nie zadba o dzieci, które urodziły się w epoce relacji potwierdzanych hashtagami i emocji określanych ikonką na fejsbuku? Czy wiedza, którą oferuje szkoła, jest adekwatna do czasu w niej spędzonego? Czy relacje, które zawiązują się w szkole są trwałe i warte tych wszystkich negatywnych przeżyć, jakich teraz nie oszczędzi uczniom nawet najlepsza podstawówka w mieście? Postaram się Wam przybliżyć zagadnienie edukacji domowej, którą w tym roku rozpoczynam z moją 6ścioletnią córką. Opowiem Wam o powodach tej decyzji, naszych małych edukacyjnych sukcesach i moim pomyśle na realizację.

7. JAKIE SĄ MOJE PRAWDZIWE POTRZEBY.

Minimalizm.

Każda rzecz którą posiadamy zabiera nam czas i pieniądze. Ale przede wszystkim zabiera nam święty spokój, którego mamy przecież tak mało. Kiedy wybieramy w salonie operatora nowy smartfon, nasza codzienność zostaje obciążona koniecznością poradzenia sobie ze starym telefonem. Dla tych, na których los środowiska naturalnego wywiera taki wpływ jak palec episkopatu na ojca dyrektora, sprawa wydaje się być prosta. Wystarczy wyrzucić do śmietnika. Ale człowiek ze spaczeniem eko, taki jak ja, będzie woził ten zużyty elektro sprzęt przez miesiąc w bagażniku, aby wreszcie oddać go do odpowiedniego punktu, zużywając przy tym tyle paliwa ile wystarczyłoby do pozyskania przez kombajn 2 ton zboża. Więc jak nie kręcić dupa z tyłu. Każdy nienoszony ciuch w szafie, to zbytek, który kosztuje naszych mężów wrażenie, że mamy się w co ubrać, choć otwierając rano szafę i tak wiemy, że jest inaczej. Więcej o tym w najbliższym poście.

W żadnej z tych płaszczyzn nie jestem ekspertką, ale chcę się podzielić z Wami tym, co zapukało do mojej świadomości i co powoli wdrażam w moje życie. Nie jestem etatowym oszołomem, a człowiekiem, który pewnego dnia zobaczył świat trochę inaczej niż był przyzwyczajony go rozumieć. I ruszyła lawina. Zapraszam Was w najbliższych tygodniach na cykl MUST THINK.

 * świadomość to podróż w jedną stronę. We mgle.
Fotografię z wyprawy na Dylewską Górę, której nie udało się namierzyć wykonała KameralGnie.
Reklamy

6 Comments

  1. Malina

    A ja pojadę w innym tonie…czytam Cię od jakiegoś czasu i w wielu kwestiach czuję bratnią duszę, jednak zastanawiam się , czy np. domowe nauczanie jednak nie ogranicza pewnej fazy rozwoju młodego umysłu, który kiedyś bedzie musiał zmierzyć się z syfem i sysytemem( chyba że jest się zakapiorem bieszczadzkim):)??? czekm na cd.
    Pozdrawiam Malina.

    Lubię to

  2. Bardzo, bardzo mi się Twoja koncepcja MUST podoba. Zamiast CANDY rozdawanie dobrych porad, zamiast setnej METAMORFOZY parapetu- zmiany w lodówce. I blogowanie znów ma sens. To jest to;*

    Polubione przez 1 osoba

    • Prawda! Choć domyślnie to pytanie zmieściło się w rozważaniach na temat istnienia Stwórcy. W końcu życie po śmierci zawsze jest w pakiecie z Bogiem, który jest wieczny :).

      Lubię to

  3. Maciej

    Ciekawie zaczęłaś… Będę czekał na rozwinięcie poszczególnych punktów Twej publikacji. Warto poznać innych ludzi , którzy mają podobne kłębowisko myśli pod deklem, bez strachu, że wyskoczą z jakąś żenującą deklaracją, typu „aborcja jest zła, ale nie przesadzajmy z ochroną każdego plemnika”.

    No i jeszcze żyjecie poza miastem, edukacja domowa, jedzenie z wykluczeniem padliny w diecie. Chrześcijanie!

    Jak dla mnie…. bomba!

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.