O co tyle rabanu, czyli z czego rezygnujemy?

W opisie fanpejża walimisiedach’a jest: „blog popaprańców, co to postanowili zamienić nowiutką willę na poniemiecką ruderę.” Co to zatem za nowiutka willa? Ciekawi?

Część z was pewnie już widziała siedlisko w ogłoszeniu o sprzedaży. Ale zapewne nie wszyscy tu obecni mają zmysł detektywistyczny. Dla tych, którzy sami nie zaglądają pod spódnicę, odsłaniam to co tam się od dawna kryło.

Dom, który właśnie sprzedajemy, zbudowaliśmy w 2011 według naszego ówczesnego gustu i zapotrzebowania. Włożyliśmy w niego całe swoje serce. W dziale o nas piszę tak: „Olsztyniacy z urodzenia, wieśniacy z wyboru. Mieli ziemię i zdolność kredytową, więc zrobili to co wszyscy – zbudowali dom. Wymarzony. Z wielkimi oknami i pięknym widokiem na las i jezioro. Z salonem kąpielowym przy sypialni i sauną przy siłowni. Z czerwoną dachówką i turkusową stolarką… Włożyli w niego 100% siebie.

Co więc Wam mogę pokazać? Stylizowane zdjęcia, na których uwydatniam walory mojego, niegdyś wymarzonego domu z wymarzonymi wnętrzami.

sypialnia w siedlisku

łazienka i garderoba przy sypialni w siedlisku

sypialnia w siedlisku

salon w siedlisku

salon w siedlisku

sauna w siedlisku

widok z siedliska

siedlisko z zewnątrz

siedlisko z zewnątrz

siedlisko z góry

siedlisko o zachodzie słońca

siedlisko po burzy

siedlisko zimą

siedlisko zimą

To jest siedlisko moim okiem. Kiedy jest wysprzątane, w piękną pogodę, takie, jakie je lubię najbardziej.  Mogę zachwalać, że grzeje je pompa ciepła, a wentyluje mechanicznie rekuperator. Mogę pisać o wszystkich udogodnieniach, które sobie zafundowaliśmy na kredyt, żeby potem stwierdzić, że nie dodają nam nic do szczęścia. Ale jakie jest na co dzień to siedlisko nazwane willą? Jak wygląda bez „stylizacji”? Możecie zobaczyć w filmie, który zupełnie bez mojej wiedzy nagrała moja córka. Dziecko prawdę Ci powie i prawdę Ci pokaże :). Siedlisko, czy wysprzątane czy nie, jest wygodne i bezpieczne, a my po malutku je opuszczamy, żeby przenieść się do przyczepy, zaparkowanej obok domu z walącym się dachem. Może willa to na wyrost, może rudera też jest przekoloryzowana, ale ilu z Was porzuciło wygodę i poczucie stabilizacji, żeby zbudować swoje życie na nowo? Jestem ciekawa Waszych historii.

Reklamy

5 Comments

  1. Niora

    Myśle że to właśnie autorka filmu byla odoba sprzedająca siedlisko☺

    Polubienie

  2. Aga

    Wszędzie jest zaznaczane, ze rezygnujemy z willi, z wygód, a tak naprawdę to pewnie ten kredyt Wam tak uciska (ja się zresztą nie dziwię. Może w pracy nie jest tak kolorowo. Bo wybudować willę i spłacać ją z 20-30 lat, to nie sztuka. Ale czy gdybyście nie mieli kredytu na ów willę, której wygody już Wam szczęścia nie dają, to czy w dalszym ciągu zamienilibyście ją na ów „ruderę”? Czy chodzi o rezygnację z wygód? Czy o uwolnienie się od jarzma kredytu?
    Dzis może faktycznie przy willi jest las i jezioro, ale pewnie nie Wasza jest cała powierzchnia, więc z czasem inni także wybudują się na tej ziemi. A na jakimś zadupiu (mówię tak, bo sama mieszkam na zadupiu) raczej nowoczesne wille powstawać nie będą. I tam właśnie będzie prawdziwa cisza i spokój.
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    • Jasne, że kredyt jest najbardziej ciasnym jarzmem tej sytuacji, ale nasza decyzja wynika przede wszystkim ze zmiany sposobu patrzenia na życie. Ta „willa” stoi w miejscu w którym nie powstaną inne domy, bo to obszar Natura 2000 i wszędzie ziemia rolna dookoła w tym nasze 4,5 ha. Co najwyżej jakieś siedlisko powstać może, ale zupełnie się na to nie zapowiada. Ale my chcemy żyć prościej. Dokładać do pieca, a nie regulować temperaturę smsem. Uprawiać warzywa a nie kupować je w supermarkecie. Ten dom był zaplanowany na wygody, a nas teraz wygodnictwo zaczeło uwierać więc nawet gdybyśmy nie mieli kredytu, podjęlibyśmy taką samą decyzję.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.