Przeprowadzka na hadziajstwo

Miszyn impasibul zakończona sukcesem. Nadaję do Was z przyczepy na hadziajstwie. Jest mi ciepło, mam komputer i nawet, dzięki Bogu, z telefonu łapię czasem LTE chociaż zasięgu GSM prawie nie ma.

Miało być o planie remontu, ale planu remontu jeszcze zbytnio nie ma, więc może następnym razem ;).

Co u nas? No przeprowadzka wciągnęła nas jak „Moda na sukces”. Każdy dzień trwał przez 100 odcinków i nikt nie wiedział kiedy to się skończy i czy w ogóle. Kiedy już wydawało mi się, że większość rzeczy została wywieziona i prawie nic nie zostało, spędziłam dwa dni na znajdywaniu rzeczy, których nie ma i ostatecznie wyjechało drugie tyle. Czarna dziura tylko, że w drugą stronę.

Konie przyjechały razem z kotem już tydzień temu, ale my pożegnaliśmy się z siedliskiem dopiero w ostatnią niedzielę. Czy był smutek? Ja nie miałam czasu na smutek, bo wiedziałam, że trzeba jechać dać koniom spóźnioną kolację. A Nowicki? Nowicki odwrócił się, kiedy odjeżdżaliśmy z pianinem i miliardem innych gratów, których miało nie być, ale były spiętrzone na niewielkiej przyczepce i zobaczył stojących na ganku pustego domu nowych właścicieli… I wtedy ścisnęło go w gardle.

przyczepa

Ale twierdzi że trwało to tak długo jak jechał wzdłuż płotu, czyli 200 m, więc bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Cieszy nas oboje fakt, że nowi właściciele są równie rozemocjonowani swoją przeprowadzką, co my swoją i dzielimy odrobinę wspólne radości. Siedlisko jest w dobrych rękach.

Hadziajstwo zresztą też, bo mamy już pełnoprawną ekipę na budowie. Do dziś włącznie walczyliśmy z ogrodzeniem, żeby móc zapewnić koniom byt w tym wspaniałym miejscu. I jest im tu dobrze. Nawet trochę za dobrze, bo trawa jest tak bujna, że muszę dawkować koniom wypas, żeby się nie pochorowały. Podobno od nadmiaru głowa nie boli, ale mogą rozboleć kopyta.

konie na hadziajstwie

Od ponad dwóch, a może ponad trzech tygodni mamy maraton spraw i fizycznego wysiłku, do jakiego nie jesteśmy przyzwyczajeni, więc zwyczajnie padam na lico i nie wiem co mam tu jeszcze napisać, więc zrzucę Wam kilka zdjęć z telefonu (Nikon wciąż nie zawiózł się do naprawy), żebyście uwierzyli mi na słowo jak tu pięknie. Kto może, niech śledzi Insta, bo tam jest wszystko i jeszcze więcej. Dobranoc!

Edit: Jak to rano przeczytałam to ten post jest bez ładu i składu. Wybaczcie. Następny napiszę wcześniej niż o 23 po całym dniu pracy w słońcu :).

Reklamy

4 Comments

  1. „Bez ładu i składu”?? Jeden z lepszych tekstów jakie ostatnio czytałam – do tego z zapartym tchem 🙂 Cieszę się niezmiernie Waszym szczęściem i AHOJ przygodo 🙂 Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła Was tam zastać i obejrzeć to wspaniałe miejsce 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Alicja

    Dzięki wpisowi miło zaczęłam dzień. Poczułam zapach świeżego powietrza mimo, że jestem w zasmogowanym centrum na 12 piętrze…
    Czy hadziajstwo (jak Ty wymyślasz te nazwy;) daleko jest od siedliska? Macie blisko sąsiadów? Znacie okolice. Chętnie śledziłabym insta ale ograniczam media i tylko z fb czasem zajrzę.

    Lubię to

  3. panikamilam

    Pięknie! optymistycznie zamki w górę i do pracy! Szkoda, że mieszkacie tak daleko…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.